|
|
Jarosław Kolasiński
Kompromitacja w San Juan del Sur
Gdy na boisku pięściami okładają się gracze, widok budujący nie
jest, ale na swój sposób zrozumiały. Tężyzna fizyczna jako argument
w dyskusji, choć zastosowana nagannie, nie zaskakuje skoro bijący
się są niejako pracownikami fizycznymi. Tym większe było zdziwienie
mediów światowych (to pierwsza w naszym kraju publikacja na ten
temat), kiedy do rękoczynów doszło na konferencji naukowej zwołanej
pod auspicjami FIVB (Światowa federacja Piłki Siatkowej) w lutym br.
w nikaraguańskim San Juan del Sur. Przerażające, że z czasem
bijatyka przeniosła się na ulice sennego zwykle miasta. Trzeszczały
łamane kości, lała się krew, a policja przy pomocy wojska dopiero po
kilku godzinach zaprowadziła porządek.
fot.1 Ekipa z Flermont-Cerrand odnalazła bowiem (dzięki technice laserowej), iż tuż obok dłoni powszechnie znanej znajduje się jej lustrzane odbicie, do tej pory nieodkryte, więc nieznane nikomu. Rewelacją jest to, iż dzięki precyzyjnemu datowaniu obu dłoni okazało się, iż mamy do czynienia nie z dwoma bliźniaczymi, a jednorodnym malowidłem! Nie jedna dłoń zatem, lecz para! (fot. 2).
fot.2 I na tym właśnie profesor opiera swe (przyjęte z równym entuzjazmem przez oficjeli z FIVB, co sporej części obecnych na sali naukowców) twierdzenie, że w swej istocie wizerunek nie jest swoistym podpisem twórcy, lecz fragmentem (inne partie malowidła się nie zachowały) portretu prehistorycznego siatkarza, konkretnie środkowego bloku. Idąc dalej - siatkówki nie mógł wymyślić żaden prowincjonalny amerykański wuefista, ponieważ w Europie grali w nią już jaskiniowcy. Wystąpienie prof. Pitzsurleau-Emontage’a co rusz przerywały burzliwe oklaski apogeum osiągające w chwili, gdy zaprezentował nowatorską interpretację tajemniczej „kratki”, dotąd również, jak się okazuje, znanej tylko we fragmentach. Odsłonięte ostatnio brakujące elementy ukazują malunek w pełnej krasie (fot. 3) - Francuzi postrzegają w nim wizerunek siatki (trwają spory z jakiego tworzywa wykonanej) dzielącej boisko.
fot. 3
I
wszystko byłoby pięknie, wręcz wspaniale, gdyby prof.
Pitzsurleau-Emontage nie próbował twierdzić, iż jego odkrycia
proweniencję siatkówki czynią stricte francuską. Tak formułowana
teza wywołała na sali poruszenie. Dotknięty do żywego negowaniem
amerykańskiego pierwszeństwa zasłabł prof. G. W. Crewley z
Uniwersytetu z St. Alice (Alabama), a z próbą repliki wystąpił dr
Wojciech Wałach z Katedry Gier Zespołowych Inst. Historii Sportu
Niepublicznej Akademii Wychowania Fizycznego w Łomży. Nasz rodak
rozpoczął mocnym akcentem, zasadnie kwestionując bezpośredni rzekomo
związek mieszkańców jaskiń w Lascaux ze współczesnymi Francuzami, co
spotkało się z gremialnym poparciem obradujących (poza Francuzami).
Niestety - dalszy (już żenująco mętny i pokrętny) wywód polskiego
uczonego został wygwizdany (sic!). Ze wstydem przyznać muszę, iż
„twierdzenia” o polskim pierwszeństwie (na co rzekomo istnieją
dowody w kopalniach krzemienia pod Opatowem) - mnie również zdały
się być na siłę i w ostatniej chwili naciąganymi. Nadto - styl
prezentacji wywodu nieodparcie nasuwał skojarzenia z pewnym kultowym
filmem M. Piwowskiego.
fot. 4 Prowadzący obrady światowej klasy paleoarcheolog z uniwersytetu w Münchhausen, prof. Hans-Jochen Schpass przerwał w tym miejscu węgierskiemu prelegentowi, apelując o stosowną do naukowych stopni uczestników konferencji powagę. Upomnienie padło nadaremnie, gdyż już następny mówca Brazylijczyk dr Joao Blageiro da Silva (Uniwersytet w Manaus), zaprezentował zebranym przezrocza obrazujące naskalne wizerunki z dorzecza Amazonki (datowane ponoć na wiek IX p. n. e.), a obrazujące siatkarskie boisko (fot. 5).
fot. 5 Ripostował Brazylijczykowi nadaktywny Pitzsurleau-Emontage wyciągając z profesorskiego rękawa aut w postaci „Libero”. Miana tego użył wobec rysunku znanego dotąd jako „Martwy myśliwy z Lascaux”. Mowa o wizerunku człowieka leżącego na plecach i pochylającego się nad nim tura. Obecna interpretacja zakłada, iż portret zwierzęcia jest o wiele młodszy, pierwotnie zatem malunek przedstawiał li tylko homo sapiens i to nie leżącego na plecach (dotąd - o zgrozo - reprodukowano odbitkę z odwróconego negatywu!!!) lecz wykonującego jak najbardziej prawidłową „siatkarską kołyskę” (fot. 6).
fot. 6 Niestety, na koniec wystąpienia Francuz ponownie upomniał się o palmę pierwszeństwa dla swego narodu. Tego było już za wiele dla prof. Guatemoca Qlitas-Baidasa (Uniwersytet Chiapas), który siłą usunął Francuza z mównicy, by wykrzyczeć: - To hochsztaplerka! Wszyscy wiemy, kiedy libero wprowadzono na siatkarskie boiska! Prawie przedwczoraj, a nie w jaskiniach! Jeśli mówić o prawdziwej presiatkówce, to mając na uwadze tylko i wyłącznie „Przyjmujących z Chitzen Itzá”! (fot. 7)
fot. 7
Dla podkreślenia wagi swych słów profesor rozwinął rulon, będący w
istocie ogromną odbitką fotografii prekolumbijskiej płaskorzeźby.
|
|
|
|
|
|